Odkąd zmieniłem pracę, każdy wtorek przed Środą Popielcową było mi dane spędzić w Raciborzu. Zwykle samotnie. Samotny spacer po wieczornym rynku.
Mój dobry Boże... ile się wydarzyło przez te ostatnie pięć lat. Przeszedłem długą drogę. Sukces, choroba i śmierć, rozpacz, nadzieja, miłość, ..., wiele dałeś mi doświadczyć, do bólu egzystencjalnie.
Dziś mogę dziękować.
I chyba nieśmiało powiedzieć... cokolwiek przyniesie jutro... Ty wiesz, że Cię kocham.
Cholernie nie nudno jest iść w Twoją stronę.
I wiesz... dziękuję za szczęście i miłość, którą dajesz. I za nadzieję, że dam radę, by iść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz