środa, 4 grudnia 2024

Żałoba

Z perspektywy czasu ... gdy znowu w lutym będą bolesne rocznice, gdy będę wspominał Tych których kochałem a ich już nie ma.

Bo to przecież prawie 27 lat po śmieci Taty, 17 gdy odeszła Mama, i prawie 2 od śmierci Ani.
Innych już nie wymieniając .... no bo trzymamy sie lutego.

Żałoba, Odkrywam, że ma 3 oblicza.

Pierwsza wydaje się najbardziej oczywista. Żal po starcie. Wszystko co było wspólne, relacja, to jak żyliśmy razem, plany na przyszłość ... i nagle ... nie ma ... Gdy śmierć przyszła zbyt szybko, to jeszcze świadomość, że tyle mogło się jeszcze wydarzyć. Czasem niepogodzone pytanie "dlaczego?"
Z Tatą mieliśmy jeszcze pojechać w Bieszczady, w te wszystkie miejsca gdzie, on też tworzył legendę tego miejsca, gdzie kiedyś były wioski, a nie było ani pętli ani jeziora.
Jak przekuć żal w pamięć i wdzięczność, za wszystko dobro które było nam dane.

Druga, chyba najbardziej powszechna, choć niekoniecznie uświadomiona. Ci co odeszli stają się symbolem świata który jakoś przeminą wraz z nimi. Gdy wspominam babcię Julę, to jak bardzo myślę o świecie mojego dzieciństwa. Jaki on był prosty i piękny ... Po latach to zostaje ... Smak pierogów, kwaszonego mleka, kiełbasy ze słoja, zapach siana. Pamięć o Nich staje się też tęsknotą za tym co minęło.
Jak pogodzić się z przemijaniem, w ten radosny, ewangeliczny sposób ... że nic się nie kończy, że najlepsze jest zawsze przed nami.

Jest jeszcze trzeci, bardzo subtelny.
Brakuje nam Ich bo coś w nasze życie wnosili, z jakiegoś powodu byli ważni, czegoś nas uczyli, potrafili robić coś absolutnie unikalnego na tym świecie.
Możemy próbować szukać wypełnienia tego braku w tych którzy są, których spotkamy, możemy jakoś ciągle żyć tym brakiem.
A może, skoro było nam dane spotkać Kogoś na swój sposób niezwykłego, doświadczyć czyjeś Osoby ... to my mamy to "coś" dawać innym, tym wszystkim których spotkamy, tym niewielu których na tej drodze będziemy potrafili kochać.
Jak wziąć odpowiedzialność ... 
By zło zatrzymać na sobie ... a  Miłość przekazać dalej, w konkretnym doświadczeniu, w smaku rodzinnego obiadu, w uśmiechu, w umiejętności sluchania, w tym "czymś" co dali nam Ci których już nie ma.

No, można by jeszcze pomyśleć o talentach które wypadało by pomnożyć a nie zakopać.
Ale nie wszystko naraz, ....

Brak komentarzy: