Szliśmy z córką po cmentarzu, dziadkowie, rodzice, groby które dla niej są "od zawsze", i te które budzą emocje, straty kogoś bliskiego, śmierci na którą nie był jeszcze czas, kolega z klasy, mama, Ania z sąsiedztwa ....
Grób Ks Augustyna Pieli. "Mój proboszcz", chrzcił i mnie i moje dzieci, i wszystko pomiędzy. To jego musztry na zebraniach ministranckich zostawiły we mnie miłość do liturgii, jej tekstów, znaków, historii, szczególnie Triduum Sacrum i każda Msza Święta. Spytałem czy ma jakieś wspomnienie w pamięci ... Asia: oczywiście, babcia Andrzejka wysyłała mnie z Justyną czasem z obiadkiem do niego. Jeszcze chyba byłam w przedszkolu.
Mieliśmy zaraz wracać, ale gdzie tam ... Był takim ciepłym dobrym człowiekiem, siedzieliśmy u niego i gadały zawsze co najmniej z godzinę.
O czym starszy, schorowany ksiądz, profesor, rozmawiał z dzieciakami już nie pamięta... Ale pamięta że lubialy te rozmowy.
Nie widziałem, albo nie pamiętam tego ... Łatwo to zrozumieć bo to się pewnie działo jak byłem w pracy.
Takie wspomnienia .... chyba bardziej świadczą o człowieku niż wszystkie jego naukowe tytuły, praca którą zrobił jako proboszcz i wykładowca.
Taki dzień, palimy znicz, idziemy dalej ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz