Kocham życie i przyjemności które przynosi.
Cóż, skoro jest cnotą przyjmować z ręki Boga każde doświadczenie które daje, dlaczego mielibyśmy wyłączyć z tego doswiadczenie piękna, smaku, harmonii, bliskości ... no po coś w końcu mamy zmysły.
Podzieliłem je sobie jednak na kategorie.
Pierwsza to te przyjemności które przeżywam sam, dla mnie, bo taką mam osobistą wrażliwość lub czasem z konieczności, bo akurat w delegacji jem sam kolację. To cenne, bo pozwala odkrywać siebie. Dość tu jednak uważam, bo czym bardziej bym sobie pozwolił tym mniej mam przestrzeni na to o czym napiszę dalej.
Druga przestrzeń, to ta którą mogę dzielić z tymi których kocham. Rodzina, przyjaciele. Ileż tu mógłbym wymieniać: góry, ogród, wakacje, jedzenie, rodzinne imprezy i wspólna praca. Pomaganie sobie nawzajem, kawa wypita wspólnie gdzieś w przelocie. Wysiłek, czas i pieniądze tylko po to by być razem. Dość mam tu nieograniczoną przestrzeń. Czasem aż na drugi dzień głowa od tego boli.
Jest jeszcze ... o tym napiszę najmniej ... przestrzeń bycia z Tymi których kocham najbardziej. Przyjemność z samego bycia razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz