Piękno Moje (nie) codzienne: 13 grudnia 1981 Historia opowiedziana
Pewnie bym do niego akurat teraz nie wracał, gdyby nie fakt, że właśnie przyszły dokumenty z sądu.
Jakiś czas temu, kolejna ustawa otworzyła możliwość dochodzenia odszkodowania.
Ania wierna złożonej deklaracji reprezentowania ojca podjęła wyzwanie, sprawę prowadziła wyspecjalizowana kancelaria prawna.
To, że cały kontekst prawny, prokurator który podważał każdy dokument i zeznanie ... jakby ta historia się nigdy nie wydarzyła, śmieszna wielkość odszkodowania, przeciągające się miesiącami i latami postępowanie ... nie wzmacniają mojej wiary w ten kraj i jego systemy to chyba oczywiste.Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, Sądu ... w Przemyślu, zasądza odszkodowanie w wysokości ... dla żony i syna Tadeusza ... Córka Anna jest wyłączona z odszkodowania, zmarła, a zgodnie z prawem nie jest ono dziedziczone.
W sumie to jednak ucieszyła mnie informacja, że odszkodowanie nie jest dziedziczone i że to koniec tej historii. Żeby zrozumieć dlaczego trzeba by wrócić do pewnego kazania ... o sztuce zatrzymania zła na sobie, nie przekazywaniu go dalej, o zwyciężaniu zła dobrem.
Ania dokładnie tak zrobiła, całym swoim życiem, tym kim i jak była, a wyrok Sądu właśnie to potwierdził.
Symbole to być może tylko i skojarzenia. Jechałem dzisiaj do Sącza wieczorem, zmagając się z tym wszystkim, wróciłem do nagrania ...
Czasem pytam Ani co zrobić, lub co myśleć, nie odpowiada zbyt często, ale jeśli, to natychmiast i w sposób dość oczywisty.
Spytałem i tym razem, ... co o tym myśleć, odpowiedź dostałem w pięć minut, jest na zdjęciu poniżej:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz