30 kwietnia,
nad zatoką Ryską zachodzi słońce oświetlając miasto kolorami czerwieni. Siedzimy w luksusowym barze na 26 piętrze Radisson Blu, za oknem piękna panorama miasta, sączymy drinka.
Kuba troszkę próbuje zrobić tu plac zabaw by bardziej nacieszyć się tatą, przed nimi kolejne 3 miesiące rozłąki, co zrobić, służba.
Trochę jestem nieobecny. Myśli wracają do 30 kwietnia 1986 roku.
Z Jarosławia wyjeżdża w góry grupa młodzieży pod wodzą księdza Krzysztofa. Na dworcu w Tarnowie przesiądą się na pociąg Warszawa-Krynica.
Kuba troszkę próbuje zrobić tu plac zabaw by bardziej nacieszyć się tatą, przed nimi kolejne 3 miesiące rozłąki, co zrobić, służba.
Trochę jestem nieobecny. Myśli wracają do 30 kwietnia 1986 roku.
Z Jarosławia wyjeżdża w góry grupa młodzieży pod wodzą księdza Krzysztofa. Na dworcu w Tarnowie przesiądą się na pociąg Warszawa-Krynica.
Pamiętam dokładnie ławkę na dworcu w Tarnowie, dochodziła północ.
Minęlo 37 lat.
Dopijamy drinka, słońce zachodzi nad Zatoką Ryską.
Jutro długa droga, wracamy do domu.
Ten dom i życie trzeba teraz zdefiniować od nowa,
Ten dom i życie trzeba teraz zdefiniować od nowa,
przydałaby się... jak wtedy w Tarnowie na peronie... jakaś podpowiedź.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz