czwartek, 2 marca 2023

Ania

Żyła w przyjaźni z Bogiem i ludźmi. 
Kochała piękno, w każdym widziała dobro. 
Odeszła od nas by już na zawsze zachwycić się Bogiem. 
Anna Maria Hajnus 
* 13 kwietnia 1971 + 3 lutego 2023

O 4 rano minie miesiąc gdy z rzeszowskiego szpitala zadzwoniła do mnie pani doktor Rybak,
Nawet nie próbowała zachowywać się profesjonalnie, płakaliśmy razem.
Ostatnie 2 godziny spędziła przy Ani łóżku, słuchając jej opowieści o życiu pięknym, pełnym miłości, pasji, przyjaciół, nadziei.

Wiedziałem, że kazanie ma być bardzo osobiste, o Niej, a jeśli tak to musi je powiedzieć ksiądz Marek. Zgodził się, jednak poprosił o przysłanie mailem krótkiej notki biograficznej z podstawowymi faktami.

Jestem przekonany, że powinniście móc to przeczytać.

Z Ewangelii z dnia 5 lutego 2023: (słowa na których ks Marek rozwiną kazanie)

Wy jesteście solą ziemi ... Wy jesteście światłem świata. ... Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.



Subject: Ania
To: Ks. Marek
Date: sob., 4 lut 2023, 16:55

Urodzona 13 kwietnia 1971 roku, córka Marii i Tadeusza
Wcześniak, początek 7 miesiąca, w książeczce zdrowia wpisane: "poronienie, płód żyje"

Stan wojenny, aresztowanie ojca, wizyty w więzieniu.
Ogromna trauma i stres, jak sama wspominała:
"Wtedy zostało jej odebrane dzieciństwo, z dnia na dzień musiała stać się dorosłą osobą"

Wtedy też otrzymała od biskupa Tokarczuka różaniec papieski, przysłany przez JPII dla wszystkich internowanych.
Ten różaniec pozostał przy niej, w ręku, w torebce, nakastliku przy łóżku, w szpitalu, do ostatniego momentu życia.
Jak sama mówiła, w wszelkich trudnościach czy cierpieniu: "To jest moja kotwica i moja siła"

Szkoła podstawowa nr 7 na przedmieściu dolnoleżajskim, potem technikum chemiczne, studia zaoczne z zarządzania na Uniwersytecie Lubelskim
Wkrótce po zdaniu matury zaczęła pracę w UM Jarosław, początkowo w Wydziale Ogólnoadministracyjnym, potem przez lata w USC.
Pracowała jako urzędnik, ale gdy opowiadała o pracy to była to opowieść o człowieku, który przynosił ze sobą radość urodzin, ślubu, smutek śmierci, poszukiwania śladów przodków.

Kościół, na stałe to była długo Parafia św Teresy, potem gdzieś od roku 2002 Jarosławskie Opactwo,
Kościół, dziś kaplica w której leży jej ciało, był świadkiem jej chrztu, pierwszej komunii, bierzmowania, ślubu, chrztu dzieci.

4 lipca 1971 roku do sakramentu chrztu przystąpiło dwoje dzieci: Anna Wrońska i Paweł Hajnus, wtedy spotkaliśmy sie pierwszy raz.
Potem była młodość, duszpasterstwo, pasja do gór, roweru, przyrody, przyjaźń, miłość.
Ślub 17 lipca 1993 roku.
Dzieci: Justyna (31 maja 1994 roku) i Joanna (11 grudnia 1997), od 29 maja 2021 Bartosz, mąż Justynki.

Choroba przyszła 4 miesiące po urodzeniu Justynki, pozostała z nią do końca życia, odchodząc czasem na lata, wracała ale dawała się pokonać.
Związany z tym był żmudny proces leczenia i wielokrotne pobyty w szpitalu.
Wróciła w grudniu, i tym razem po kilku tygodniach walki okazała się zbyt silna.

Ania znosiła to wszystko z pogodą, wiarą, że musi być dobrze, a gdy sił brakowało to w ręce był zawsze wspomniany już różaniec.
Swoją wiarą nikomu się nie narzucała, nikomu nic nie radziła.
ale pamietam co najmniej kilka przypadków, gdy chorzy z sąsiednich łóżek patrząc jak walczy z chorobą zadawali pytania,
a potem była rozmowa, a potem szli po latach do spowiedzi lub jednali się z bliskimi.

Nigdy nie przywiązywała sie do rzeczy materialnych, jak mówiła: "moim skarbem jest rodzina",
Centralnym miejscem był stół, siadało sie przy nim do kolacji i nie wolno było odejść, jeśli jakikolwiek spór, trudność, wątpliwość nie znalazł swojego rozwiązania.
Z czasem siadali przy nim przyjaciele, przyjaciele dzieci, większośc z nich bedzie w kościele i dokładnie będą wiedzieć jakie rozmowy wspominamy.

Nigdy nie przyszłoby jej do głowy pisać testament, jednak gdybym mógł zaryzykować jego treść, to byłoby to:
  1. Zawsze bądźcie blisko Boga, szukajcie Go, On jest jedynym waszym Przyjacielem który was nigdy nie zawiedzie
  2. Bądźcie blisko siebie, budujcie relacje, wspierajcie się zawsze, rozwiązujcie natychmiast jakiekolwiek spory, miejcie czas dla bliskich.
  3. Wierzcie w siebie, miejcie odważne marzenia i odważnie je realizujcie
W ostatnich dniach było nam dane spędzić ze sobą wiele godzin, 
patrząc w jej w oczy, pogodne, uśmiechnięte jak zawsze,
spytałem jak to robi, że w tak trudnej chorobie, tak słaba, pozostaje tak pogodna i uśmiechnięta:

"To jest miłość kochany, tego nie pokona nic"

PS.
Nie wiem czy powyższe spełnia kryteria "krótkiej notki biograficznej"
ale to na pewno jest o Ani.

Brak komentarzy: