„Przyjaciela nie opuszcza się nawet gdy jest już tylko bryłą lodu…” Himalaizm i tragizm
![]() |
| Broad Peak |
A może to jest właśnie przyczyna dla którego ludzie idą w góry, żeby zmierzyć się z ludzką śmiertelnością w sensie czysto fizycznym ale i symbolicznym, niczym w Tańcu Śmierci: dziś ja, jutro ty. Memento Mori.
...
Na najwyższych szczytach, nawet kiedy wspinasz się z tuzinem innych osób, w dalszym ciągu jesteś samotny. Nikt nie może zrobić nic, żeby ci pomóc. Znalazłeś się tam, bo chciałeś, i musisz sobie z tym poradzić. Każda decyzja jest twoja, i tylko twoja.
...
Himalaiści dotykają sedna człowieczeństwa, stają bezbronni wobec losu i przeznaczenia, podejmują decyzje, które będą ich prześladować do końca życia, a których konsekwencji, jak w przypadku Edypa, nie są w stanie przewidzieć. I ulegają też ludzkim namiętnościom, tym najbardziej pierwotnym: ambicji, miłości, wściekłości i melancholii. Już Grecy odkryli, że człowiek musi czasem przekraczać granicę możliwego i dostępnego, prowokując Bogów i śmierć i tylko w ten sposób urzeczywistnić siebie. Nie da się tez umknąć przez przeznaczeniem i Mojrami. Jest to tragizm ludzkiego losu, ale i jego najwyższa chwała. Jeśli patrzeć na wiele historii górskich, prawda o człowieku bywa budująca. Ludzie mimo wszystko pomagają, współczują i wspierają siebie. Z wielu tragedii wychodzą jako bohaterowie, a przynajmniej ludzie przyzwoici.
...
Tragizm bowiem dotyka nie tylko tych, którzy muszą podejmować wybory, ale i tych którzy konsekwencje tych wyborów poniosą. Tak więc dla zdobywców wieczna chwała, ale dla tych co czekają – podziw i szacunek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz