Wyszliśmy na pustynię,
pogrążyć się w ciszy.
Pustynia miastem się okazała,
Królem i ucztą.
Król to dziwny,
Stół dla nas zastawia.
Nam, cośmy przyszli z miasta,
i niekoniecznie stroje weselne
mamy w sobie.
Kielich pełny po brzegi.
A cisza której szukamy,
pełna jest Słowa.
Słowo to dziwne, nieprzewidywalne,
twórcze, żywe.
W literach ukryte,
zawsze otwarte, wolne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz