środa, 23 sierpnia 2017

Badania okresowe

Badania okresowe, a wiec i wizyta u okulisty,
Bogu dziękować jak na razie z tzw. lekarzami specjalistami raczej nie mam potrzeby się spotykać, no ale przepis jest i co 2 lata trzeba papiery uzupełnić.

Z tego co zauważyłem, standardy się nie zmieniają, na recepcji super nieuprzejma pielęgniarko-recepcjonistka informuje: Proszę przygotować skierowanie, dowód i czekać.
Oczywiście próby pytania: że może przyjdę za te 3 godziny … albo ile to może potrwać, …. Wywołują tylko błysk zdziwienia w oczach: „ znowu się jakiś z choinki urwał”

Czekanie przecież jest po to żeby czekać, i już. W zasadzie to wyższe standardy obowiązywały w czasie Stanu Wojennego w kolejce za kiełbasą, tam przynajmniej była jakaś lista …

… można tą „budującą” i wszystkim znaną opowieść ciągnąc dalej, ale po co …

Absolutna dezorganizacja procesu kolejkowania pacjentów jest u lekarzy przyjmujących w systemie tzw. NFZtu zjawiskiem powszechnym, minimalnie lepiej jest w systemie prywatnym ( w takim sensie, ze kolejki są krótsze, natomiast standardy organizacji w zasadzie te same)

Po kilku latach pracy w Continuous Improvement (krótkie wyjaśnienie dla niewtajemniczonych: praca nad podnoszeniem efektywności procesów) nabyłem lekkiego zawodowego skrzywienia w patrzeniu na rzeczywistość.

Policzmy wiec Efektywność Procesu jakim jest wygenerowanie zaświadczenia od okulisty dla Medycyny Pracy … na potrzeby uzyskania odpowiedniego zaświadczenia pozwalającego mojemu pracodawcy być spokojnym, ze jestem „silny i zdrowy” … o wypełnieniu ustawowych obowiązków nawspominawszy.

Krótkie wyjaśnienie dla niewtajemniczonych: Efektywność Procesu to wskaźnik liczony w % który podaje czas tworzący dany produkt lub usługę (czas wartości dodanej) do czasu wszystkich czynności które są wykonywane w procesie (wliczając czekanie, zatwierdzanie, przekładanie, poprawianie etc.)

W moim przypadku czas wartości dodanej to czas spędzony na badanie moich oczu, zeszło to szacownej pani lekarz jakieś 5 minut, reszta: rejestracja 1 minuta, czekanie w poczekalni 3 godziny, czekanie na wypisanie zaświadczenia: 1 minuta, czekanie na „wizje” po kroplach: 2 godziny, czyli licząc efektywność: 5 / 307 = 1.6%, i już nie wchodząc w szczegóły jest to jakieś 20 razy za mało w stosunku do standardów międzynarodowych dla tego typu procesów.

Tyle cyfr.

Nie mając nic lepszego do roboty (czytać się po kropelkach pani doktor się nie dało) zastanawiałem się z czego wynika powszechne tolerowanie przez lekarzy absolutnego braku cywilizowanych standardów w procesie kolejkowania pacjentów. Wymyśliłem kilka hipotez:
  • Brak elementarnego szacunku do pacjenta, niech czeka …
  • Brak jakichkolwiek umiejętności zarządczych prowadzących przychodnie (a wiec przeważnie lekarzy), zagubienie w rzeczywistości, nieumiejętność zmiany sytuacji.
  • „systemowa korupcja”, im bardziej zmęczymy pacjenta systemem NFZtu, tym chętnej zapuka do opieki prywatnej i dostarczy dodatkowych pieniędzy dla lekarzy.
  • „systemowa opresja”, im bardziej zmęczymy pacjenta czekaniem i brakiem uprzejmości, tym łatwiej zaakceptuje również jakiekolwiek standardy samego leczenia, byle się w końcu wyrwać z murów przychodni.
Żadna mi nie pasuje do powszechnie przyjętego założenia o statusie lekarza zakładającego najwyższe standardy wiedzy i etyki, w końcu powierzamy im swoje zdrowie i życie.

Tak się wiec tylko zastanawiam, może ktoś zna odpowiedź.


Brak komentarzy: