czwartek, 9 czerwca 2016

KOD i inne wojny plemienne

Generalnie jest tak, że łatwiej budzić w ludziach strach niż odwagę. 
Spór, który jest polityczny - a taki właśnie jest spór między KOD-em a narodowcami - może się okazać w mentalności ludzi czymś, co przesłania im fundamentalną jedność, która wynika z faktu, że i jedni, i drudzy są ochrzczeni. Wtedy właśnie mamy do czynienia - nie boję się tego powiedzieć - z bałwochwalstwem.  
Musimy wiedzieć, co w hierarchii wartości jest pierwsze, co jest drugie, a co dziesiąte. Gdyby poglądy polityczne uniemożliwiały nam stanięcie razem przy ołtarzu na wspólnej Eucharystii i przystępowanie do Komunii, to taką postawą stawiamy się totalnie obok Kościoła. To jest coś niepojętego. 
Nie czuję się wezwany, żeby w tej rozmowie kogokolwiek recenzować ... Mogę się poczuć wezwany do tego, żeby każdego z uczestników wszystkich tych manifestacji zapytać, czy pamiętają, że są wspólnotą, która wynika z faktu, że są ochrzczeni. I że w chrzcie Chrystus nas sobie nawzajem zadaje. Jeśli tego nie rozumiemy, to używamy religii jako sztandaru do zupełnie różnych, niereligijnych celów. 
Natomiast robienie z religii sztandaru albo tarana, którym się kogoś rozjeżdża, nie ma z jej istotą nic wspólnego. To nie nowa pokusa ...
Najważniejsze, to nie dać się wprowadzić na ten poziom dyskursu, który toczy się obecnie. Nie wolno. Albo jako Kościół zaproponujemy ludziom w Polsce zupełnie inny dyskurs, na innym poziomie, albo lepiej w tym obecnym nie uczestniczyć. Póki co przypomina on bardziej wojny plemienne. 
Ani wiara, ani niewiara nie jest murem. Murem jest wrogość

Więcej na:
Bp Grzegorz Ryś: Nigdy nie powiem, na kogo głosuję

Brak komentarzy: