piątek, 22 kwietnia 2016

Inercja wolitywna jest chorobą śmiertelną.



Z artykułu : Brak decyzji jest najgorszą decyzją

Inercja wolitywna jest chorobą śmiertelną. 
We wszystkich oficjalnych mistrzostwach szachowych oprócz graczy i sędziego w każdej grze jest jeszcze czwarty element: zegar. Świadek nieubłagany i istotny, posiadający ściśle określone zadanie: ma odmierzać czas przeznaczony na każde zagranie, oraz czas, którego w całości gracze nie mogą przekroczyć. Jeśli ktoś przekroczy limit, przegrywa.
Takie sytuacje nie zdarzają się często w mistrzostwach szachowych, lecz są na porządku dziennym w naszym życiu. Należy dokonywać wyborów. Każdy wybór zawiera w sobie element mechanizmu zegara, ograniczony czas, chronometr, który wyznacza koniec etapu. 
Moi studenci tysiące razy pytają mnie: "Który dzień jest ostatni aby... ?" Mam zwyczaj odpowiadać na to pytanie: "Czy nie moglibyście dla odmiany pytać raczej: Który dzień jest pierwszy aby...?" Wszyscy są ze "stowarzyszenia ostatniego dnia". 
Być może przy dokonywaniu dobrego wyboru najbardziej liczy się odwaga, być może nasze decyzje nie są najlepiej trafione, ponieważ brakło nam odwagi przy ich podejmowaniu. Odwagi, by się zaangażować w coś i odwagi, by się pomylić. 
Nie ma lepszej szkoły stawania się człowiekiem jak umiejętność wyboru.
Podejmując osobistą decyzję, zobowiązuję się względem siebie, biorę bezpośrednią i całkowitą odpowiedzialność, tak więc to wszystko, co jest we mnie świadome, nieświadome i podświadome zostaje zaangażowane bezwarunkowo w realizację mojej decyzji, ma udowodnić jej słuszność. 
Aby rozwinąć w sposób maksymalny moje możliwości, potrzebuję konfrontacji z trudnościami, dylematami, bezradnością, odpowiedzialnością. To wszystko pozwala mi ożyć, pokazać siłę, spotkać się z samym sobą. Nie pragnę usprawiedliwień dla moich pomyłek, ani nie uciekam pod wpływem przegranych..., a to jest najlepszy sposób, aby ograniczyć do minimum pomyłki i porażki. Chcę podejmować decyzje i żyć swoim życiem. Lepiej czy też gorzej, lecz jest to jedyne życie, które mi dano. 
Innym sposobem zrzekania się odpowiedzialności jest pozostawienie decyzji okolicznościom. Zdarza się to częściej, niż się nam wydaje. 
Istnieje jeszcze inna przyczyna, powszechna i nieunikniona, prowadząca do omijania decyzji. Tkwi ona w nagim i nie do uniknięcia fakcie, że wybierając jakąś rzecz, trzeba zrezygnować z innej. Wszyscy dobrze wiemy, że nie można jednocześnie dzwonić w dzwony i iść w procesji. Wszyscy mówimy z twardym przekonaniem: "to, co pierwsze, jest pierwsze"; lecz mówiąc to, zapominamy, iż oznacza to także, że: "ostatnie jest ostatnim". To zaś zakłada, że wybierając "pierwsze", trzeba zapomnieć o tym "co ostatnie", które nie będzie już nigdy zrealizowane.

Brak komentarzy: