środa, 23 marca 2016

pies


Kiedy myślę o sobie, że jestem “psem”, to pierwszym skojarzeniem jest wierność. Sam psa nigdy nie miałem, ale inni mi mówili, że najważniejsze jest to, żeby pies wiedział kto jest jego panem.
Nie sztuką jest być cały czas na zewnątrz, objeżdżać pół świata, głosić kazania i rekolekcje. O wiele trudniej jest być we wspólnocie, żyć z konkretnymi braćmi, dbać i martwić się o codzienność.
Rzeczywiście, nasza wspólnota jest miejscem, w którym odkrywamy jak bardzo jesteśmy różni. Cały czas się nad tym zastanawiamy. Przecież gdybyśmy naszymi kryteriami układali klasztor i cały zakon, to nawet byśmy nie pomyśleli, że mogliby się w nim znaleźć niektórzy z nas.
Dla każdego z nas Pan Bóg ma swoją drogę, każdego przyprowadza na inny sposób.
Dominik mówił, że najbardziej głosicie ludziom tym, jak żyjecie, czasem nawet nie otwierając ust. Świadectwo Waszego życia jest najmocniejszym głoszeniem Ewangelii.
Klasztor jest takim miejscem, w którym odkrywamy różnorodność i jedność, która nie jest „jednakowatością”. Jedność klasztoru nie polega na tym, że mam jednakowych braci, takich jak ja, bo każdy chciałby mieć swoje klony podzielające jego wrażliwość i poglądy. O tym, jaki jest zakon i cała prowincja, decydują konkretni bracia ze swoimi talentami i charyzmatami. Ta różnorodność jest rzeczą, którą człowiek odkrywa jako dar, a nie zagrożenie.

Trzeba pamiętać, że z jednej strony mamy kontrowersyjną sprawę inkwizycji, a z drugiej wkład w kształtowanie się praw człowieka, a o tym się kompletnie nie mówi. W czasach odkryć geograficznych dominikanie w homiliach mówili, że tam są ludzie, którzy mają dusze. Nie dla wszystkich to było oczywiste.

Moją odpowiedzią na ciemne karty historii jest właściwe kadrowanie: nie mówmy o fałszywych zarzutach, ale pokażmy właściwą skalę zjawiska, wytłumaczmy jak wyglądał proces i czemu służył, odpowiedzmy, czy rzeczywiście w Europie płonęły stosy z ludźmi, oraz czy w ten sposób działała inkwizycja kościelna, czy państwowa, która tak rozprawiała się z wrogami politycznymi. Kluczem jest zawsze wiedza i poznawanie historii zakonu i świata w danym momencie.
Spójność życia – to jest sposób. Wydaje mi się, że to też ma źródło we wspólnocie – bracia bardzo szybko Cię ocenią, jeśli okaże się, że na ambonie mówisz coś sprzecznego z tym, jak żyjesz.
To, co uprawniało Mateusza do bycia Apostołem i Ewangelistą, to osobiste doznanie miłosierdzia. On nie był widzem. Jezus po niego przyszedł i go wyciągnął z trudnego momentu w życiu. My jesteśmy w stanie opowiadać o takim Panu Bogu, jakiego doświadczamy w życiu. Jeśli opowiadamy na podstawie książek, jesteśmy ideologami i ludzie natychmiast to wyczuwają.
To niesamowite, że można w XIII wieku wymyśleć sposób zarządzania, który trwa do dzisiaj. To model oparty na zaufaniu i oddawaniu władzy. Dominik rozproszył odpowiedzialność – gromadził braci, wychowywał ich przez kilka miesięcy i posyłał dalej
Dominik tworzył takie klasztory, które nie były „schroniskiem” dla braci, ale miejscem, z którego ruszają na głoszenie Ewangelii.

Brak komentarzy: