sobota, 7 czerwca 2014

Dziesięć słów

Zadanie szkolne jak każde inne, tym razem tekst na pamięć, przypadło na mnie, że miałem usiąść z młodym i cierpliwie, powtarzając w kółko spowodować, że ten stary tekst pozostanie na trwałe w głowie 11-latka. Poszło szybko, ale moje myśli krążą od kilku dni wokół tych Dziesięciu Słów.

Przypomina mi się to co słyszałem ostatnio słuchając ojca Adama, było to jakoś tak:

"Dziesięć Słów nie stanowi zbioru warunków, znaków zakazu i nakazu które trzeba wypełniać by uniknąć kary. To obietnica złożona przy zawieraniu przymierza, obietnica tego co może On w nas dokonać gdy tylko spróbujemy być temu przymierzy wierni"

A zrobi w nas prostą rzecz, "wyprowadzi nas z domu niewoli" i każdy z nas dokładnie jest w stanie zlokalizować to miejsce które jest "domem niewoli".

I


Ciekawe, że nie "uznasz, że tylko ja jestem Bogiem" ale "nie przede mną", I oczywiście znamy tych wszystkich bogów którzy bezczelnie przyjmują centralne miejsce w naszym myśleniu, pragnienie serca i cel działań, straszne to są nieraz głupoty.
"Nie będziesz się im kłaniał ani służył."
A wystarczy zmienić kolejność, i nagle tracą swą niszczącą moc, zaczynają chodzić jak psy na smyczy i posłusznie służyć. Bo przecież nie ma nic złego w żadnym z tych pragnień.

II

Nadaremno,

najbardziej banalne skojarzenie, i przepraszam, często kretyńskie, to upominanie dzieci którym zamiast innego przerywnika wejdzie i w zwyczaj wzywania imienia Jezus przy potknięciu na kamieniu i innych dramatach dnia codziennego. Wróćmy to tego, że każde słowo jest obietnicą, tak odczytane trudno zrozumieć. Czy znaczy, że potrafisz tak nas nauczyć ze Sobą gadać, że każde nasze słowo stanie się rzeczywistością?

III

Każdy dzień jest święty, każdy dzień staje się więc świętem, w końcu spełnią się marzenia o wiecznej imprezie. I to takiej po której nie boli ani głowa, ani nogi, ani nic innego. Każdy dzień.

IV

Dziś to ja jestem ojcem, dzieciaki dorastają i zaczynają same wchodzić w dorosłe życie. Czy twoje słowo oznacza, że można to zrobić tak normalnie, że tylko potem cześć i chwała. I że dzieciaki tez będą tak potrafiły, i ich dzieciaki, ...
"abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie"

V

Strasznie łatwo jest zgasić czyjść entuzjazm. Wiele razy, niestety, miałem nieprzyjemność obserwować jak gasi się w innych wiarę w siebie, entuzjazm, chęć do pracy. A tymczasem obietnica jest prosta:
"Nie bedziesz zabijał"
On potrafi tak uzdrowić moje serce, że jedyne co będzie się wokół mnie działo to ludzie budzący się do życia, do działania. Wszystkie profesjonalne kursy zarządzania i lata doświadczeń na kierowniczych stanowiskach to przy tej obietnicy pikuś.
Masz tak, że zawsze ci się chce, i ludziom wokół ciebie też się zaczyna chcieć? Ja jeszcze nie mam, ale On jest wierny i dochowuje słowa.

VI

Czy to znaczy, ze Twoja obietnica mówi, że moje łoże zawsze będzie szczęśliwe, pełne miłości i radości. Moje serce i ciało będzie się zawsze wypełnione radością bycia z moją zoną tak bardzo, że wszelkie pokusy szukania "przygód" będę kwitował tak jak w tym kawale: "mogę ale mi się nie chce"

VII

W wersji negatywnej wygląda, że Bóg ochrania bogaczy, łatwo zbudować "case study" gdy umierająca z głodu matka kradnie chleb jakiemuś nowobogackiemu by ratować od głodu swoje zabiedzone dzieci. I co z tym przykazaniem, mogła czy nie mogła? Strasznie straszny ten kto w tym momencie mówi: nie mogła.
Tymczasem Słowo odczytane jako obietnica mówi: nie będziesz musiał tego robić, zawsze będziesz miał to czego potrzebujesz, a jak nie będziesz miał to znajdzie się ktoś kto da. Ale generalnie to będziesz miał tyle, że będziesz dawał.

VIII

Świadectwo, osąd, zdanie o kimś, efekt diabelski hallo czy aureoli, łatwo rzucone słowa, czy latami utrwalone przekonanie.
A tymczasem obietnica brzmi, że nie powiemy fałszywego świadectwa, będziemy zdolni do mówienia o innych tego co jest prawdziwe.
Ile razy po prosty zwyczajnie nie umiemy się dogadać, każdy broni swoich mniej lub bardziej pokręconych racji.

IX

Żeby była jasność, już nawet nie chodzi o to żeby tego nie zrobić, ale żeby mi się nawet nie zachciało?
Żeby mi się nie chciało czegoś tam, to znaczy, ze obietnica mówi, że tu mogę mieć przygodę na całego.
Ten który to obiecuje musi strasznie kochać życie.

X

"ani żadnej rzeczy, która jego jest"
No to na to to chyba jest tylko jedna metoda, taka kreatywności, że będę miał każdą potrzebną rzecz, dla siebie i innych, wszystko czego potrzebuję, w obfitości.


Dziesięć słów, obietnica złożona przy zawieraniu przymierza, wszystko to co może się stać w moim sercu.

A to przecież ciągle jeszcze Stare Przymierze, początek drogi.

Dzisiejszej nocy gdy wielu chrześcijan czuwa prosząc o udzielenie darów Tego który jest wypełnieniem Nowego Przymierza perspektywa powinna być chyba jeszcze odważniejsza.

Pytanie zawsze jest takie samo: czy w to wierzę.

Brak komentarzy: