Do rodzica – zastępczego – takiego jak ja
Ta historia opowiedziana jest scenami,
jeżeli doszukasz się podobieństw, to najprawdopodobniej są one prawdziwe, bo jest to historia prawdziwa,
i to nawet nie ważne o kim konkretnie opowiada,
jest prawdziwa bo się wydarzyła i w każdym momencie może wydarzyć się ponownie,
ma oczywiście szczęśliwe zakończenie, ale o tym tu nie ma,
żeby je poznać trzeba mieć odwagę wyruszyć w pewną drogę, zrób jak chcesz
nie jest to absolutnie historia obiektywna, bo kogo to obchodzi,
na pewno nie dziecko, a to ono, czy nam się podoba czy nie jest tu głównym bohaterem,
i żeby wyjaśnić sprawę do końca bohaterem pozytywnym,
pewnie jedynym pozytywnym bohaterem w tej historii
Osąd
Mały człowiek, może 10 letni, zachowanie nieakceptowalne, przystosowanie do grupy: żadne, autorytety: brak, wiedza: spore zaległości. Bardzo łatwo budujemy tę listę, zgodnie z zasadą: Osądź a nie będzie cię gryzło sumienie. Tymczasem on przychodzi z krainy o której istnieniu nie masz pojęcia, z sercem o którego bólu nigdy się nie dowiesz. Zawsze gdy ci się wydaje, że wiesz dlaczego to jesteś w błędzie. Tak naprawdę boisz się zbliżyć bo czujesz, że możesz dotknąć czegoś czego nie da się zostawić w pracy na biurku.
Pomoc
Naiwni, „młodzi” rodzice zastępczy poszukują wsparcia. Powoli zdają sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie zrozumieć o co tu naprawdę chodzi, tak po prostu, gdyby ludzie, rodziny, szkoły, instytucje, rozumiały to nie było by dzieci w domach dziecka, jeżeli są to nie rozumieją – to nie wymaga wyjaśnień, kto zrozumiał ten wie. I wtedy najbardziej denerwują deklaracje o zrozumieniu, pomocy, dawaniu szansy. Jak alergik reagujesz na każdy pyłek obłudnej obojętności i potrzeby świętego spokoju który się z nich sypie. I dobrze, wsadź sobie gdzieś użalanie się nad własnymi problemami. Nie istnieje żaden „system pieczy zastępczej”, jesteś ty i dziecko. I czeka was walka a nie żadna pomoc. Musisz bez żadnych warunków stanąć obok swojego dziecka i walczyć z nim o jego dobro, przeciwko wszystkim i o wszystko. Tak chyba nazywa się miłość, po raz pierwszy w jego życiu.
W dobrze pojętym interesie
Jest taki moment gdy widzisz, że został odrzucony przez kolejne środowisko,
bo przecież obowiązkiem dyrektora szkoły jest dbać o ład w szkole, nauczyciel ma zrealizować program. I wszyscy doskonale wiedzą, że jeżeli ten jeden odchodzi ze swoim buntem to trzeba chronić pozostałych 99-ciu, bo co powiedzą inni rodzice, jak zareagują dzieci w klasie. Poświęcenie dobra 99 dla jednego który jest niedostosowany nie jest zgodne z dobrze pojętym interesem szkoły. Tak się nie robi.
A ty wiesz, że jedynie zajęcie się tym jednym zaplątanym w chaszcze paralitykiem ma sens, jeżeli tego nie zrobisz przestaniesz być pasterzem a zaczniesz uprawiać zawód hodowcy owiec.
Agawa
Pamiętam pierwszy wyjazd do Chorwacji, jakież było zdziwienie mojej żony gdy przy drodze zobaczyła duży lokalny chwast, cały obsypany kwiatami, nikt o niego specjalnie nie dbał, a jednak rozkwitł pięknie, bo to było jego naturalne środowisko. Pamiętam jej słowa: mam taką samą roślinkę w doniczce, muszę ją pielęgnować i nawozić, a i tak ledwo rośnie. Rodzina zastępcza jest z definicji środowiskiem sztucznym. Zapewnienie dzieciom wzrostu wymaga ogromnego wysiłku, jest wielkim błędem proste przenoszenie doświadczeń z rodzin naturalnych, argument: bo ja mam też dzieci i one … nie działa, ktoś kto go używa nic nie rozumie.
Bez różnicy
„jeżeli będzie się tak dalej zachowywał to niestety będziemy musieli pomyśleć o usunięciu go z tej szkoły” Jasne, tylko sobie nie wyobrażaj, że to go w jakikolwiek sposób wzruszy. Szczerze mówiąc dziesięcioletni dzieciak, który ma za sobą przekleństwo matki i ojca, dla których butelka nędznego wina jest ważniejsza niż własne dziecko, ma argument „wyrzucenia ze szkoły” głęboko w …
Problem jest zupełnie gdzie indziej, dla mnie jest oczywistym pytanie czy szkoła za ciasna dla takiego dziecka jest jego godna w ogóle; czy jest godna jakiegokolwiek dziecka
„w obecnych warunkach nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z wychowaniem tego dziecka” – już mi się pomieszało czy to argument wychowawcy szkoły z narady z rodzicami zastępczymi, czy biologicznych rodziców z akt sądowych, cóż zresztą za różnica
Paralityk
Tego dziecka nie wystarczy pokochać i otoczyć opieką. Uczucia, dobre słowo, ciepły dom, godziny poświęcone na odrabianie lekcji i grę w piłkę. To wszystko pozwoli mu żyć, godnie żyć. To tak jak byś wziął z drogi zaplutego błotem i wygłodniałego paralityka. Umył, odżywił, doglądał – będzie się miał dobrze i będzie szczęśliwy. Jego rozwalone, dotknięte paraliżem serce pozostanie jednak dalej niezdolne do samodzielnego życia. Znam tylko jedną metodę: trzeba znaleźć 4 kompletnie szalonych gości, wziąć go ze sobą, rozwalić dach, nieważne czego, szkoły, kościoła, szpitala, czego trzeba będzie. I spuścić go przed Tego który potrafi uzdrowić. Nie pytaj mnie jak to zrobić, nie mam pojęcia, na razie zbieram tych 4 gotowych rozwalić dowolny dach jak tylko trzeba będzie to zrobić. Ciekawe jest również to, że uzdrowienie przyszło ze względu na wiarę tych czterech, to znaczy że paralityk pewnie jej nie miał.
A może siedzisz w środku ważnej pracy, masz swoją pozycję, siedzisz z Gospodarzem domu i z nim rozmawiasz o ważnych sprawach. I nagle jakiś 4 porąbańców rozwala ci dach, i dziwisz się dlaczego Gospodarz do tego bajzlu w ogóle dopuszcza.
Murzyn
Jest taka uwaga w zeszycie: „powiedział na kolegę zamknij się ty murzynie”, a ja mam taki obraz z podwórka pod szkołą, jeden wysiada z samochodu, drugi biegnie z daleka machając ręką. Witają się prosto, po męsku, piątka i klepnięcie w plecy. Nie słyszę o czym rozmawiają ale śmieją się tak, że przeszkadza im to iść do szatni. To był następny dzień po wpisaniu tej uwagi. Dlaczego ja widzę inny świat niż nauczyciele?
Decyzja
Musisz zrozumieć, że nie ma potrzeby nikomu tłumaczyć: dlaczego.
Moja ś.p. babcia, mądra kobieta, dożyła w zdrowiu otoczona szacunkiem 92 lat, mówiła tak:
Są takie sprawy, że mądry rozumie bez słów, a głupieniu i wykład nie pomoże.
A tu nie chodzi o to by dorośli czuli się dobrze, miej to gdzieś,
i tak sobie znajdą sposób by wytłumaczyć, że wszystko jest OK, też miej to gdzieś.
Dokładnie wiesz co robić, tylko się niczego nie obawiaj.
1 komentarz:
Podpisuję się dwoma rękami pod tekstem, oczywiście nie dlatego że jest mój, tylko dlatego, że jestem całkiem po Waszej stronie.
Prześlij komentarz