Ewangeliści zrobili nam trochę nieelegancki numerek,
z całej Ewangelii; 3 najważniejsze dni, od wieczernika do poranka niedzieli, a o sobocie w zasadzie ani słowa,
Pozostaje nam się domyślić tego co odbyło się w sercach i umysłach apostołów,
zawsze intrygowała mnie ta historia bo wydawała mi się bardzo bliska mojej własnej.
Golgota jest już faktem, zaczynamy to przyjmować do wiadomości, w naszej świadomości nie ma nic dalej,
wszystko co mieliśmy poukładane, czemu byliśmy gotowi poświecić naszą energię i czas przestało mieć jakikolwiek sens,
nawet przyjaźnie, ludzie z którymi spędziliśmy te 3 lata, patrząc na cuda i moc, sami uzdrawiając i wypędzając złe duchy,
wszystko straciło swoją perspektywę,
a myśmy się spodziewali
cisza która nie jest ukojeniem, z każdego kąta wypełza strach przed krajanami, co jeszcze wymyślą, czy wystarczy im, że pozbawili nas sensu i motywacji czy jeszcze zechcą dorwać nas samych.
Dziś możesz wziąć cały swój strach, swoje zwątpienie, rezygnację, spakuj to wszystko i zbieraj się do swojego własnego Emaus, zamknij się w swoim własnym wieczerniku,
cokolwiek to dla ciebie dzisiaj oznacza.
Nazwij ten strach po imieniu, spakuj do torby, nie tłumacz sobie niczego, zamknij drzwi swojej radości, nadziei, motywacji,
Ważne byś dzisiejszej nocy, przed świtem był w drodze ...
Resztę zostawiam Temu który może cię w tej drodze dogonić i dać się poznać przy łamaniu chleba,
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy.
Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi».
Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.
Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?
Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam».
Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?»
Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby.
Wziął i jadł wobec nich
I ty usiądź jutro przy Śniadaniu Wielkanocnym, razem z Nim, bo ani nasza odwaga, ani wiedza, wiara nawet,
ale spotkanie Żywego i Zmartwychwstałego zmienia nas w Apostołów.
Tak rozumiem Wielką Sobotę
i takiego jej zakończenia życzę i tobie i sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz