środa, 7 marca 2012

Zawsze idziemy po żywego

Zawsze idziemy po żywego
Straż pożarna Powołanie

Dotyczy to chyba wszystkich służb które w swojej pracy muszą mierzyć się z niebezpieczeństwem śmierci lub co najmniej ekstremalnym wyzwaniem.
Oddziały specjalne wojska i policji, strażacy i generalnie służby ratownicze, różnego typu, im "twardsze" tym lepiej, adepci sztuk walki stający w ringu, etc ...

Więc tak, najpierw jest okres treningu, lata ciężkiej pracy, odsiewające tych dla których nie jest ta robota ...
Potem służba, czekanie, treningi, gotowość, powolne wykuwanie wojownika gotowego stawić czoła każdemu wyzwaniu.

I nagle przychodzi rozkaz ..., w dyżurce rozlega się syrena alarmu ...
Dobrze znamy te scenę z wszelkiego rodzaju filmów o spec-służbach.
Zaczyna działać pewien schemat:

Krok pierwszy
Rzeczowa odprawa, przegląd niezbędnych informacji, ostatnie polecenia.
Rożnie to jest zorganizowane, odprawy do planowanych akcji odbywają się w zaciszu biura dowodzenia, strażacy zbierają dane i polecania w zasadzie już jadąc do celu,
nikt nie udziela w tym momencie rad powtórzonych już setki razy w czasie ćwiczeń, teraz pełna koncentracja jest na zadaniu do wykonania.
I to wtedy dociera do głów, że to nie ćwiczenia, i nie rutynowa akcja, nieważne czy trzeba odbić zakładników, czy pali się rafineria, czy wybuchł pożar w kopalni ...
Zadanie jest niebezpieczne, wielu mierzy się z czymś takim po raz pierwszy, ryzyko śmierci jest oczywiste.

Krok drugi
Aby zauważyć ten moment na filmach, trzeba być uważnym obserwatorem,
to jest ten moment pomiędzy rozpoznawaniem celu a jego osiągnięciem,
w samolocie pełnym komandosów, gotowych do skoku zapada cisza,
strażacy odbierają ostatnie polecenia przez radio, już widać łunę pożaru, wszyscy milkną,
sportowiec dopina kimono, zostaje w szatni sam, za chwilę wyjdzie na ring zmierzyć się o mistrzostwo.
Ten moment nazywam "spotkaniem ze strachem", nie ma twardzieli, im bardziej doświadczeni tym dokładniej znają twarz swojego strachu, nie ma nic dziwnego w tym, że przychodzi.
Wśród komandosów w czasie ćwiczeń jest prosta zasada: skaczą ci którzy wygrali to spotkanie, jeżeli strach cię zwyciężył, lub uczucie strachu jest ci obce - nie skaczesz.
Odwaga, ta którą podziwiamy później, polega właśnie na umiejętności rozmowy ze swoim strachem, boisz się, ale strach już tobą nie rządzi, idziesz w ogień choć doskonale znasz ryzyko, ale tak trzeba, do tego zostałeś wyszkolony, taka jest twoja służba.

Krok trzeci
To jest ten moment kiedy wóz strażacki dociera na miejsce, w samolocie otwiera się właz, koniec czasu na myślenie, przeładowujesz broń, zakładasz hełm, jeżeli działasz w zespole wydajesz i odbierasz krótkie rozkazy, czasem decydujesz o swoim lub czyimś życiu. Już się nie boisz, jedynie oceniasz szanse i ryzyko.
Paradoks polega na tym, że to ci którzy zmierzyli się ze swoim strachem będą działać odważnie i racjonalnie, nie stracą głowy w najciężej próbie, nie stracą odwagi nawet jak zdadzą sobie sprawę, że w tej bitwie polegną.
Ale o śmierci nikt nie myśli, walka jest po to, żeby wygrać, uratować tych którzy są do uratowania, unieszkodliwić wroga, zgasić pożar i wyprowadzić cały zespół.

Krok czwarty
Powrót, zwycięstwo, pojawiają się reporterzy, ktoś został bohaterem, ktoś opatruje ranę, inny po prostu siada i pije wodę.
Tylko ty sam wiesz, że twoje zwycięstwo odbyło się w zasadzie przed walką, wtedy gdy miałeś spotkanie ze swoim strachem, dalej - wykonywałeś swoja pracę, wyszkolony i zaprawiony przez lata treningów.

Niemałym zaskoczeniem było dla mnie gdy zobaczyłem ten schemat również w czasie nabożeństwa Drogi Krzyżowej: Krok Pierwszy: Ostatnia Wieczerza, krok drugi: Ogrójec, krok trzeci: Kalwaria, krok czwarty: Zmartwychwstanie.

Brak komentarzy: