poniedziałek, 9 stycznia 2012

Przepaść

Fragment artykułu z rp.pl:
Płacowa przepaść coraz większa

Wzrostem płac prezesów niepokoją się i związkowcy, i rządy

Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez Kanadyjskie Centrum Polityki Alternatywnej (CCPA), 100 najlepiej zarabiających prezesów spółek giełdowych w tym kraju zarabiało średnio 8,38 mln dol. rocznie (28,5 mln zł, to dane za 2010 r.), czyli 189 razy więcej niż przeciętny Kanadyjczyk (44,4 tys. dol – 150 tys. zł.), a zarazem aż 27 proc. więcej niż rok wcześniej.
. . .
Według CCPA różnica między najwyższymi i najniższymi zarobkami wzrasta coraz szybciej.
. . .
W 1980 r. w USA prezes dużej firmy dostawał 42 razy więcej niż robotnik – a w 2010 r. już 343 razy więcej.
Jak się właściwie dzieje, że pensje prezesów tak szybko rosną?

. . .
Komitety ds. płac rad nadzorczych (decydujące w USA o płacach szefów firm – red.) nie wykazują powściągliwości. Rok po roku średni poziom płac prezesów rośnie, bo wszyscy oni uważają, że są najlepsi – dodaje.
. . .
Związki zawodowe przekonują, że wzrost wynagrodzeń szefów ma się nijak do faktycznych wyników kierowanych przez nich spółek. "Czy prezesi dostają pieniądze za to, że ich firmy się rozwijają, powodują wzrost gospodarczy i tworzą dobrze płatne miejsca pracy? Najwyraźniej nie"
Ale jak zauważył Nick Boulder z Hay Group w artykule dla "HR Magazine", wzrost wynagrodzeń menedżerów to "trend nie do zastopowania". Jego zdaniem dobrzy menedżerowie są poszukiwani w świecie, zwłaszcza w rozwijających się gospodarkach – i tak np. w Brazylii ich wynagrodzenia są najwyższe w świecie. Gigantyczne różnice w zarobkach są np. w Rosji.
W Europie jeszcze nie wszędzie dotarły światowe tendencje.
. . .
Wzrastające nierówności są jedną z przyczyn powstania ruchu "Oburzonych" czy "Okupacji Wall Street". O tym, że pensje prezesów trzeba ograniczać, mówił w wywiadzie dla wczorajszego "Sunday Telegraph" konserwatywny premier Wielkiej Brytanii David Cameron. – Udziałowcy powinni mieć bezpośredni wpływ na wynagrodzenie szefów ich firm – podkreślił, wskazując, że członkowie komitetów ds. płac, zasiadając w wielu takich ciałach, nawzajem podnoszą sobie pensje.

Opinie:

Markus Grabka, ekonomista z Niemieckiego, Instytutu Badań Gospodarczych (DIW)
Nie istnieje żaden problem, poza moralnym, aby utrzymać wysokie zarobki menedżerów. Nie ma więc żadnych przeciwwskazań natury gospodarczej przeciw tego rodzaju praktykom. To właściciel czy akcjonariusze firmy mają pełną dowolność decyzji w sprawie wynagrodzeń jej kierownictwa. Czynią to w przekonaniu, że im się to ekonomicznie opłaca. Nie ma żadnych badań na temat, jak wysokie dochody menedżerów wpływają na motywację zwykłych pracowników, ale wydaje się, że wielkich zależności tu jednak nie ma. idywalnej przyszłości.

Hugh Mackenzie, Kanadyjskie Centrum Polityki Alternatywnej
. . .
Skoro więc wynagrodzenia szefów firm w tych krajach coraz szybciej rosną, przekształciło się to w ogólnoświatowy trend. Ale jest i inny trend. W efekcie kryzysu maleją najniższe wynagrodzenia i w ten sposób coraz bardziej rośnie przepaść między płacami prezesów i pracowników znajdujących się na najniższych szczeblach. To oczywiście musi budzić niepokój i narastające napięcia.
Jest jeszcze inny problem. W zdrowym, demokratycznym społeczeństwi, silna powinna być klasa średnia. Tymczasem ta właśnie warstwa w Ameryce i Europie Zachodniej stopniowo maleje, bo jej część przechodzi do warstwy najwyżej zarabiającej, a większość – do najniższej. Te trendy są niebezpieczne, zwłaszcza na dłuższą metę, prowadzą bowiem do niekorzystnej przebudowy struktury całych społeczeństw.

Brak komentarzy: