czwartek, 14 lipca 2011

kto tu jest nienormalny

Panika aborcjonistów
Porwaliśmy własne dziecko

Komisja Europejska nie ma zatem nic przeciwko temu, by płacić za aborcje w Chinach, Zambii czy Bangladeszu. Gdy jednak ktoś wykorzystuje unijne pieniądze, by chronić życie nienarodzonych, doprowadza to eurokratów do białej gorączki.

8 lipca wiceprzewodnicząca Komisji Viviane Reding publicznie zrugała rząd Viktora Orbana za zorganizowanie akcji promującej adopcje za unijne fundusze. Na plakatach rozwieszonych w węgierskich miastach widniało zdjęcie dziecka w łonie matki oraz hasło: „Wiem, że nie jesteś jeszcze na mnie gotowa, ale pozwól mi żyć, oddaj mnie do adopcji”.

Chodzi o coś zupełnie innego. Sylvie Guillaume, socjalistyczna europosłanka z Francji, stwierdziła, że węgierska kampania proadopcyjna jest „niekompatybilna z wartościami europejskimi”. Oburzenie Komisji Europejskiej nie wynika zatem z dbałości o przestrzeganie procedur, lecz z ideologii.

Brak komentarzy: