Po pierwsze, nie każdy przekaz jest dyskusją. Dyskusja to wymiana tez, argumentów, dowodów. To, co dziś niektórzy nazywają dyskusją, jest natomiast często dialogiem z głuchym. Ja mówię: „a, b i c”, zaś w odpowiedzi słyszę: „e, e, e...”. Czasami jest jeszcze gorzej: pod hasłem debaty uprawia się „czarną propagandę”, np. przypisywanie niewypowiedzianych poglądów, insynuacje typu: „komu to służy”, próby przyprawiania gęby.
Z tego, że jakiś zamożny człowiek pija whisky, nie wynika, iż od picia alkoholu można się wzbogacić.
Bo skąd się wzięły piramidy w Egipcie? Z koncentracji władzy politycznej i gospodarczej. Im większa koncentracja władzy politycznej, tym większe ryzyko, że zasoby społeczeństwa będą marnowane na prestiżowe projekty.
Nie wystarczy mieć rację, trzeba umieć do niej przekonać. Skoro już coś robię, chcę być skuteczny. Najpierw upewniam się, czy moje stanowisko jest uzasadnione; jeśli tak, to staram się je najlepiej zaprezentować. Tak robiłem zawsze, jeśli teraz robię to sprawniej – to się cieszę.
Leszek Balcerowicz
Gdy liberalizm staje się wyzwiskiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz